wtorek, 18 listopada 2014

`Modowy niezbędnik Mywholefashion

Dziś skupimy się nadal na modzie ale tej bez której nie potrafię się obejść czyli mówiąc w skrócie przedstawię Wam swój modowy niezbędnik a nadchodzące miesiące. Zima to okres kiedy bez pewnych rzeczy nie jest w stanie wyjść z domu, zaliczam do nich między innymi ciepły komin i obowiązkowo rękawiczki. Jednak to nie wszystko, jak każda kobieta nie ruszę się z domu bez torebki, zegarka a w zasadzie i bez ulubionych perfum. Pewnie każda z Was ma taki element garderoby który ją określa w moim przypadku jest to wizytownik. Kilka drobiazgów postanowiłam zebrać w całość i zrobić z nich modowy niezbędnik.
Każdy dzień wygląda inaczej, jeden jest w pełni spędzony na uczelni, drugi z kolei to szybki wyścig po mieście w celu załatwienia wszystkich spraw, za każdym razem jednak nierozłącznie towarzyszą mi te same rzeczy.
Zacznijmy od torebki - jakiś czas temu na swoim fanpage pokazywałam Wam torebkę Wittchena którą udało mi się kupić a Vinted, o dziwo miała na sobie jeszcze komplet folii. Wybrałam klasyczny prosty model na cienkich rączkach, najważniejszą rzeczą przy wyborze miał być fakt, żeby torebka była pojemna (najlepiej żeby zmieściła milion skarbów świata). Jestem zadowolona z zakupu i śmiało mogę powiedzieć, że 270zł które w nią zainwestowałam nie były pieniędzmi wyrzuconymi w błoto.
Czas na pluszowy komin wypatrzony w Pepco, jego koszt to zaledwie 20zł - dostałam go jednak od mamy, która widząc zachwyt w moich oczach postanowiła sprawić mi przyjemność. Muszę przyznać, że wybór pluszowego komina był sto razy lepszy niż wełnianego - miękki miś otulający szyję to strzał w dziesiątkę! Do tego kolor który od razu mówił - wybierz mnie!
Teraz przejdźmy do kwestii ogrzewania rąk, rękawiczki z Oasap również okazały się dobrym wyborem, z zewnątrz piękne wełniane zdobienia w środku ciepły polar, do tego sznurek którym są połączone przypomina mi czasy przedszkolne kiedy to zawsze gubiłam rękawiczki a tych na sznurku wprost nienawidziłam, czasy się zmieniły i rękawiczki na sznurku stały się bardzo praktycznym elementem garderoby.
Czwartą rzeczą bez której nie wyjdę z domu jest zegarek Gino Rossi który dostałam w ramach rocznicowego prezentu od Łukasza. Połączenie brązowego skórzanego paska z pozłacaną tarczą od razu przypadło mi do gustu. Idealnie pasuje zarówno na co dzień jak i do stylizacji typowo biznesowych.
Kolejna rzecz która zagościła w torebce na stałe czyli personalizowany wizytownik czyli kolejny prezent od Łukasza, jest on o tyle praktyczny że posiada nie jedną a dwie przegródki na wizytówki. W torebce zostanie na stałe a ja wreszcie będę mieć porządek w swoich wizytówkach.
Jest jeszcze coś bez czego się nie ruszę - tym razem w kwestii kosmetycznej bądź zapachowej :) czas na perfumy które również dostałam w prezencie od niezastąpionego Łukasz, Calvin Klein Euphoria Forbidden - słodki ale klasyczny zapach, który stał się tym jedynym ulubionym chwilę po tym jak tylko miałam okazję sprawdzić jego zapach w drogerii. Nawet sam Łukasz doszedł do wniosku, że lepiej wybrać nie mogłam.

Jak widzicie to tylko kilka z wielu rzeczy bez których nie ruszę się z domu i jeśli post z tej serii przypadł Wam do gustu być może w przyszłości ukażą się posty niezbędnika do biura jak i na uczelnie a także niezbędnika podróżniczego :)









wtorek, 11 listopada 2014

`Strefa Beauty u Mywholefashion♥

Hey, dziś dla odmiany mam dla Was post z serii "beauty" postanowiłam raz na jakiś czas wpleść tutaj kosmetyczne trzy grosze, postaram się pokazywać Wam jedynie 4-5 produktów które stanęły ostatnio na półce w łazience i po krótce albo je polecić albo odradzić ich kupna.
Dziś przygotowałam coś dla włosów, ciała i coś z kolorówki.
Jednego dnia wpadło mi do koszyka trochę drobiazgów. 

Włosy
Zacznę od Casting Sunkiss czyli żelu rozjaśniającym o którym pewnie większość z Was słyszała. Dość długo czytałam o tym produkcie, zastanawiając się czy podoła włosom farbowanym, wchodząc do Rossmanna skusiła mnie promocja - kosztował 21.99zł - niestety już mogę odradzić dziewczynom z farbowanymi włosami straty pieniędzy na ten produkt. Odrosty rozjaśnił ładnie, farbowaną część włosów? Nie do końca więc nie ryzykujcie :)

Kolorówka
Nie ukrywam, że razem z mamą skorzystałyśmy z promocji 1+1 i tak oto w nasze ręce trafiły dwie nudziakowe paletki Lovely, nie byłabym sobą gdybym nie przetestowała swojej - muszę przyznać, ze to będzie przyjaźń do grobowej deski.

Kąpielowe czasoumilacze
Tym razem coś dla ciała - postanowiłam zażegnać stare niesnaski z marką Bingo Spa i tak oto na mojej półce zagościła sól do kąpieli - sól bardzo drobniutka o intensywnym kolorze i jeszcze intensywniejszym cytrusowym zapachu. 1-2 nakrętki soli wystarczają do wytworzenia piany, zabarwienia wody i pięknego zapachu unoszącego się w całej łazience - polubiliśmy się od pierwszego użycia :)
Kolejnym czasoumilaczem kąpielowym są kulki musujące kupione w Pepco - nie ukrywam, że nie mogłam się im oprzeć, na chwilę obecną czekają na swoją kolejkę w użyciu :)

Dłonie
Kolejnym produktem który mnie zachwycił jest peeling do rąk - jeszcze do niedawna moim numerem 1 był peeling z Eveline, teraz jego miejsce zajął peeling z Palomy, uwierzcie mi nie ma nic lepszego do pielęgnacji dłoni jak cukrowy peeling z olejkiem makadamia i migdałowym. Produkt jest gruboziarnisty, ma przyjemny zapach i pozostawia na dłoniach nawilżającą warstwę. Polecam każdemu spróbować takiego zabiegu wykonanego tym produktem.


Podsumowując strefa beauty to nic innego jak drobiazgi które wpadły w moje ręce :)

Całość zakupów przedstawia się następująco:
Casting Sunkiss 21.99zł
Paletka Lovely gratis
Sól do kąpieli Bingo Spa 4zł
Kulki do kąpieli 5zł
Peeling Paloma - 3zł











sobota, 8 listopada 2014

`Yankee Candle u Mywholefashion czyli Sicilian Lemon ♥

Kolejny dzień z Yankee Candle - tym razem chciałam zabrać Was w pachnącą podróż po Sycylii i otoczyć Was rześkim zapachem tamtejszych cytrusów a konkretnie cytryn :)
Jeszcze do nie dawna cytrynowy zapach źle mi się kojarzył, nie odbierałam go nigdy w kategorii czasoumilaczy do momentu aż nie dokonałam zamówienia na Goodies i Sicilian Lemon nie wylądował w moim koszyku :)
Sicilian Lemon - nie jest ani przesadnie cierpka, ani niewłaściwie słodka. Jest akurat! Tak samo, jak akuratnie są wakacje spędzane pod słońcem Italii. Sycylijska cytryna rośnie na wulkanicznej glebie i dojrzewa długo w ciepłych promieniach tylko po to, żeby – tuż po zerwaniu – zamienić się w orzeźwiającą lemoniadę, chłodny sorbet lodowy lub stać się komponentem pysznego, włoskiego deseru. Smak i aromat tych pyszności przywołuje Sicilian Lemon – idealna kompozycja cytrusowa, przywodząca na myśl chwile spędzane w niewielkim kurorcie położonym na zboczu drzemiącej Etny.
Sicilian lemon dla mnie okazał się, bardzo miłym zaskoczeniem - w jednej chwili pokój wypełnił się po brzegi zapachem dojrzewających cytryn - na szczęście zapach nie jest mocno cytrynowy, nie jest też nachalny. Zapach idealnie nadaje się na jesienne wieczory - przypomina ciepłe letnie dni co sprawia że o jesiennej chandrze możemy zapomnieć :) Osobiście jeszcze nie raz powrócę do tego wosku i z wielką chęcią również zapoznam się z zapachem Sparkling  Lemon ;)